Powrót stracharza

 

356960-352x500

Powrót Stracharza – recenzja Kroniki Wardstone: Klątwa z przeszłości

Cykl Kronik Wardstone rozpoczął się tomem Zemsta czarownicy, gdzie młody Thomas został przeznaczony do terminu u mistrza Johna Gregorego.  Powieść można zaliczyć do nurtu młodzieżowego fantasy, który stał się popularny przez  cykl powieści o Harym Potterze, choć moim zdaniem  wyrosła nieco ponad swój podgatunek. Czy drugi tom zatytułowany Klątwa przeszłości podołał rozbudzonym nadzieją.

Thomas Ward, siódmy syn siódmego syna kontynuuje swój termin u stracharza, mistrza Gregorego. Z powodu ciężkiej choroby, która powaliła jego nauczyciela jest zmuszony samemu zająć się rozpruwaczem, najgroźniejszym rodzajem bogina, który zaatakował brata mistrza Gregorego, Obaj mężczyzn nie pałają 0do siebie sympatią, częściowo z racji wykonywanych zawodów (jeden jest księdzem, a drugi znienawidzonym przez kapłanów stracharzem), ale też z powodu dawnych, początkowo niejasnych zaszłości. Thomasowi udaje się  pokonać bogina i go uwięzić,  jednakże  brat jego mistrza nie przeżywa spotkania ze stworem. Gdy stary Gregory się o tym dowiaduje, postanawia się wybrać na jego pogrzeb do Priestown, gdzie chowani są wszyscy duchowni w Hrabstwie. Okazuje się  jednak,   że stracharzem kierują zupełnie inne motywy niż tylko chęć odprowadzenia brata w ostatnią podróż

Kolejny tom przygód młodego Thomasa jest niewątpliwie mroczniejszy niż poprzedni. Uczeń stracharza stawia czoła nie tylko nadnaturalnemu, przedwiecznemu złu, ale także temu skrywającemu się w ludzkim sercu i prawdę mówiąc, trudno rzec które jest straszniejsze.  Ze złem nadnaturalnym można walczyć, do tego był szkolony i jeśli odniesie zwycięstwo, wróg zostanie pokonaniu lub przynajmniej uwięziony. Śmiertelne zło wydaje się jednak być o wiele bardziej przytłaczające, bowiem nie można z nim trwale  zwyciężyć,  zamieszkuje ludzkie dusze i kala całe społeczności nieraz wypaczając je do tego stopnia, że piekło na ziemi staje się faktem. O ile w przypadku demonów i potworów niegodziwość jest częścią ich natury, dla człowieka to świadomy wybór. Uczeń stracharza przekona się również, że nie zawsze z mrokiem można walczyć, czasem ucieczka pozostaje jedynym wyjściem. Będzie też świadkiem, że w nieraz trzeba wybrać mniejsze zło, lecz aby móc wybrać najmniej szkodliwą pośród złych alternatyw, potrzeba wielkiej mądrości.

W Klątwie przeszłości spotykamy większość starych bohaterów, w tym oczywiście Alice. Dziewczyna wywodząca się z dwóch rodów wiedźm i czarowników wydaje się nieustannie kroczyć wąską ścieżką pomiędzy światłem i ciemnością. Od dziecka żyjąca pośród osób parających się mroczną sztuką, nie upadła jednak, choć wydaje się, że Thomas jest jedyną osobą dzielącą ją od zagłębienia się w czarną otchłań. Mistrz Gregory okazuje się skrywać wiele sekretów, niektóre z nich ukazują starego stracharza w innym, mroczniejszym świetle.  Jedyną istotniejszą nową postacią jaka pojawia się na kartach Klątwy Przeszłości jest Andrew Gregory, ostatni z żyjących braci Johna, człowiek lojalny wobec krewnego, i rozsądny.

W tym tomie stracharzowi i jego uczniowi przyjdzie stawić czoło dwóm adwersarzom. Jednym z nich jest Mór, straszliwy przedwieczny byt uwięziony w dawnych czasach. Drugim, i paradoksalnie o wiele straszniejszym jest Kwizytor. Sługa kościoła przybyły z południa, który pod przykrywką walki ze złem stara się jedynie pomnożyć swój majątek, nie wahając się skazywać na śmierć w męczarniach  niewinnych ludzi.  O ile demon jest wrogiem potężnym, którego nikomu nie udało się do tej pory zwyciężyć, to Kwizytor stanowi prawdziwe zagrożenie ponieważ po jego stronie stoją prawo i poparcie społeczeństwa. Nie pokona się go ani solą ani srebrnym łańcuchem, choć nawet on musi się mieć na baczność, gdy wzbudzi gniew zdecydowanych na wszystko.

Delaney porusza w drugim tomie Kronik Wardstone kwestię religii i kościoła oraz tego jaki sposób kształtują one życie i świat stracharzy. Mistrz Gregory wierzy wprawdzie w wyższą siłę, która wspiera ludzi w walce ze złem, lecz szczerze powątpiewa, czy ma ona wiele wspólnego z Bogiem, o którym mówi się w kościołach. O księżach również nie ma najlepszego zdania, co jest w jego przypadku zrozumiałe. Jako stracharz poświęcił swoje życie na walkę z siłami ciemności, lecz dla kapłanów jest kimś niewiele lepszym niż  bezecna wiedźma. Nie można może powieści nazwać nachalnie antyklerykalnym. lecz niektórzy czytelnicy mogą być nieco urażeni taką diagnozą rzeczywistości.

Jedną z wielkich zalet całego cyklu jest nie czynie z głównych bohaterów idealnych łowców potworów, bez wysiłku stawiających czoło wszelkim przeciwnościom,. Wręcz przeciwnie, Thomas Ward i John Gregory są tylko ludźmi, którzy mają swoje ograniczenia. Nie trzeba wiele, aby stary stracharz znalazł się w poważnych tarapatach. Nie może niczym wiedźmin Geralt stanąć naprzeciw siedmiu bandytów i wyjść z walki bez zadrapania. Często musi polegać na swoim sprycie lub skrytości, a i to często nie wystarcza.

Warto zwrócić uwagę na to, jak przedstawione są sztuki tajemne. Magia, hoć bezdyskusyjnie potężna, nie pozwala wygrywać bitew i wojen. Jest raczej niezauważalna i subtelna, pozwala na uzyskanie władzy nad ludźmi taki w sposób, że nawet się nie zorientują.  Tutaj wprawdzie wiedźmy nie odgrywają kluczowej roli, lecz sporo dowiadujemy pośrednio się o „prawdziwych” bądź wymyślonych zwyczajów czarownic z działań Kwizytora i opowieści Alice,  choć  nie tylko. Delaney’a trzeba pochwalić za dobre oddanie magicznego folkloru krajów anglosaskich i średniowiecznej demonologii. Ten tom szczególnie  mocno przywodzi na myśl średniowieczne opowieści o sprytnym i przebiegłym czarcie, oraz  protagoniście chcącym za wszelką cenę uciec przed jego klątwą… Jest to jednak baśń realistyczna, ale jednocześnie pozbawiona jeszcze tak niedawno modnego  dekonstruktywizmu.

          Klątwa przeszłości to dobre rozwinięcie opowieści zapoczątkowanej w Zemście czarownicy. Autor konsekwentnie trzyma się wizji wykreowanego świata. Drugi tom Kronik Wardstone choć mroczny nie jest depresyjny. Widać, też, że autor na wyraźne plany wobec swoich bohaterów i zaczyna się już tutaj zarysowywać oś fabularna wokół której będzie się toczyć historia Kronik Wardstone. W drugim tomie atmosfera gęstnieje, a opowieść wyraźnie wyrasta ze swego gatunku. W przeciwieństwie do wielu autorów młodzieżowej fantastyki, Delaney nie skupia się na problemach nastolatków i dorastania, bowiem mają prawdziwe problemy, walczą o życie swoje i bliskich. Czyni to powieść  o wiele lepiej wprowadzającą młodeko czytelnika w dorosłe życie, bowiem nie gloryfikuje nastolatków, i pokazuje, że w życiu nic nie przychodzi łatwo.

 

Straszny strach – recenzja powieści „Zemsta Czarownicy”

kroniki-wardstone-tom-1-zemsta-czarownicy-b-iext27970961

Straszny strach – recenzja powieści „Zemsta Czarownicy”

               Hary Potter rozpoczął modę na młodzieżową powieść fantastyczno-przygodową. Zazwyczaj były to twory dosyć podobne do pierwowzoru. Głównym bohaterem był młody człowiek odkrywający trudną, ale i niezwykłą prawdę, następnie zyskuje niesamowitą moc, odbywa długie szkolenie w miejscu zupełnie różnym od tego, w jakim się wychował, w międzyczasie wraz z oddanymi przyjaciółmi przez wiele tomów walczy ze złem, do czego został wybrany przez przeznaczenie zmagając się jednocześnie z trudami dorastania. Po pewnym czasie stało się to takim standardem, że recenzenci zaczynali płakać, widząc kolejny potteropodobny twór. Większą rozpacz wzbudzały tylko przeróżne paranormal romances wzorowane na [i]Zmierzchu[/i]. W końcu nastąpiło przesycenie rynku i teraz tego typu powieści cieszą się mniejszą popularnością niż kiedyś.

                   Kroniki Wardstone na początku uznałem, za kolejne popłuczyny po powieści o najbardziej znanym młodym czarodzieju. Przyczynił się do tego wyjątkowo kiepski film, jaki stosunkowo niedawno mieliśmy okazję oglądać w kinach. Jednak po przeczytaniu paru pierwszych tomów ze zdumieniem stwierdziłem, że cykl napisany przez Josepha Delaneya wybija się znacząco ponad swój gatunek. Tutaj chciałbym najpierw zrecenzować tom pierwszy zatytułowany Zemsta Czarownicy.

               Thomas Ward jest siódmym synem siódmego syna. Niemal całe swe trzynastoletnie życie spędził na rodzinnej farmie, lecz teraz musi ją opuścić, bowiem ma zostać oddany do terminu u stracharza. Nie jest mu to w smak, ponieważ stracharze, ludzie zawodowo zajmujący się rozwiązywaniem problemów z boginami, duchami i czarownicami, wzbudzają powszechny lęk. Choć więc perspektywa samotnego, i bardzo prawdopodobne, że niezbyt długiego życia, niezbyt mu się uśmiecha, to nie mając innego wyjścia postanawia zaakceptować swoje przeznaczenie. Jednak nauka pod okiem mistrza Gregorego stawia przed nim wiele wyzwań, które kosztowały życie już niejednego z uczniów starego stracharza.

                   Zemsta czarownicy na pierwszy rzut oka przypomina kolejny potterowaty twór. Głównym bohaterem jest młody człowiek, który okazuje się być wybrańcem wykonującym niezwykły zawód i stawiającym czoła straszliwym zagrożeniom. Jednak po bliższym przyjrzeniu się odkrywamy, że powieść znacząco różni się od pokrewnych dzieł. Przede wszystkim główny bohater jest zwyczajnym chłopakiem. Nie posiada wielkich nadnaturalnych zdolności, jedynie jako siódmy syn siódmego syna widzi nieco więcej niż zwykli śmiertelnicy. Jednak nie jest specjalnie bystry ani zręczny. Jego mistrz uważa też, że ma nieco zbyt miękkie serce. Wszystkie swoje sukcesy zawdzięcza raczej swemu wychowaniu, ciężkiej pracy na farmie czy podstawowemu wykształceniu, jakie mu wpoiła matka. Thomas jest swego rodzaju everymanem, z którym powinien się utożsamiać czytelnik, ale nie jest to takie oczywiste. Główny bohater bowiem nie jest kimś tak całkiem podobnym do współczesnego nastolatka.

Realizm jest jedną z najważniejszych zalet powieści. Autor nie osładza świata. Bohaterowie nie mają złudzeń, wiedzą, że na świecie nie ma sprawiedliwości. Tomas nie został stracharzem, aby walczyć ze złem i mrokiem. Po prostu nie miał co z sobą począć, a jako siódmy syn miał do tego zawodu predyspozycje. Tylko tyle i aż tyle. Praca na roli jest ciężka, takie czynności niewyobrażalne dla przeciętnego nastolatka z bogatego zachodu jak przerzucanie gnoju czy świniobicie są normą. Także zawód stracharza jest przedstawiony bez krztyny romantyzmu. To niebezpieczne zajęcie, które w równym stopniu polega na walce ze złem, co na zwyczajnym kopaniu dołów. Za nieustanne narażanie życia nikt im jednak nie podziękuje. Siły Mroku, pisanego przez duże M, nie mają najmniejszych skrupułów. Mateczka Malkin, prawdziwa stara czarownica z angielskich bajek, zjadała niemowlęta, a wiele istot tylko wspomnianych na kartach powieści jest równie straszliwa. Lecz mieszkańcy Hrabstwa, tak bowiem nazywa się okolica, w której rozgrywa się akcja cyklu, bardziej niż zła i Mroku lękają się chorób, nędzy oraz głodu.

             Bohaterowie przedstawieni w powieści nie są zbyt liczni. Po za protagonistą, istotni są Mistrz Gregory i Alice Dean. Mistrz jest starym stracharzem, który swym życiu usiłował wyszkolić wielu uczniów, aczkolwiek jedna trzecia z nich zmarła podczas szkolenia, często na skutek wypadków, którym Gregory nie potrafił zapobiec. Nie jest idealnym nauczycielem, tak jak Thomas, ma zbyt miękkie serce i nie potrafi zakończyć starych konfliktów tak, jak powinien. Często też za bardzo ukrywa przed swym uczniem tajemnice fachu niepomny tego, że młody człowiek może być zmuszony je wykorzystać wcześniej niż wszyscy by chcieli. Alice jest swego rodzaju antybohaterem. Choć dla Thomasa jest jedyną przyjaciółką, to jednocześnie znajomość z nią nieustanie sprowadza nań kłopoty. Nie wiadomo kim koniec końców stanie się Alice, czy stanie po stronie Jasności, czy zostanie sługą Mroku.

            Strach jest jednym z najpotężniejszych uczuć. Emocją pierwotną, niezbędną do przetrwania dowolnej istoty. Bez niego nie bylibyśmy w stanie ocenić zagrożenia. Jednak te uczucie czyni z istoty ludzkiej zwierzę. Strach to mała śmierć i wielkie unicestwienie jak pisał, Frank Herbert w Diunie . Podobnie mówił Piłat w Mistrzu i Małgorzacie Bułhakowa. Cykl Kronik Wardstone opowiada właśnie o radzeniu sobie z przejmującą grozą. Jego głównym motywem jest konieczność wzięcia na siebie odpowiedzialności, która może przytłoczyć, a nawet złamać człowieka nie dość silnego, aby ją podźwignąć. Nie można wyrzec się odpowiedzialności i unikać walki z własnymi słabościami, bo mogą za to zapłacić niewinni. Ta odpowiedzialność może zniszczyć człowieka, sama w sobie wzbudza przerażenie. Czyż strach przed strachem nie jest najgorszy?