A gdy król odejdzie…

A gdy król odejdzie…

Prawo i Sprawiedliwość jest najważniejszą partią w Polsce, której żadna siła nie może się przeciwstawić. Opozycja jest słaba i skłócona, a poważnych wewnętrznych tarć praktycznie brak. Jednakże ta pozorna siła może w przyszłości okazać się największą słabością partii założonej przez Jarosława Kaczyńskiego.

 

Jest powiedzenie, że władza absolutna korumpuje absolutnie. Wbrew popularnym opinią, dyktatury i autorytarne reżymy rzadko zachowują przez dłuższy czas pełnię swej efektywności. Wynika to z różnych przyczyn, zadufania w sobie tyranów, ich nieelastyczności i niewielkiej zdolności do autorefleksji. Żeby daleko nie szukać, wystarczy popatrzeć na Rosję, która  mimo kilku lat koniunktury gospodarczej, pod rządami Władimira Putina  nadal nie wypracowała recepty na bolączki jakie ją trawią. Nie trzeba tu wspominać państw takich jak Korea Północna,  które byłby śmieszne, gdyby nie były tak straszne.

 

Jednak prawdziwy problem zaczyna się, gdy „dyktatora” zabraknie. Niejednemu analitykowi od spraw zagranicznych spędza sen z powiek wizja tego, co się stanie gdy Władimir Putin nie będzie już władał drugą potęgą nuklearną na świecie. Być może właśnie ów strach przed tym, czym się stanie Rosja bez niego sprawia, że przywódcy tak wielu mocarstw godzą się na jego skądinąd awanturniczą politykę.   Mamy dobre przykłady do czego może dojść, gdy w jakimś kraju zabraknie nagle tyrana, który przez wiele lat sprawował władzę żelazną ręką. Wystarczy popatrzeć na to tego doprowadził w Libii upadek  Muammara Kaddafiego, podobna sytuacja miała, albo raczej ma miejsce w Iraku pozbawionym Saddama. Tyran przekształca państwo tak, że nie może ono bez niego funkcjonować. Niewielu płacze po martwym dyktatorze, a jeszcze mniej walczy za obalonego władcę.  Jednakże tyran pozostawia po sobie próżnię, bowiem niszcząc wszelaką opozycję doprowadza do sytuacji w której unicestwione zostały wszelakie instytucje zdolne do sprawowania władzy.

 

Podobna sytuacja ma też miejsce w państwach demokratycznych naszego regionu. W krajach zachodu jakieś zalążki społeczeństwa obywatelskiego zaczęły się rodzić już we wczesnym średniowieczu, u nas jednak mieszczaństwo, które przecie było głównym nośnikiem idei demokratycznych, zanikło w dobie złotej wolności, która to została z kolei zdławiona przez zaborców. Nawet podczas tych dwudziestu lat wolności między wojnami nie potrafiliśmy dać przetrwać legalnie wybranej władzy dość długo, aby nowy ustrój mógł utrwalić w kraju. Po PRL obudziliśmy się w kraju pełnym cwaniaczków i domorosłych autokratów, co do niedawna całkiem dobrze oddawała  sytuację w parlamencie. Teraz jednak trochę się zmieniło.

 

W większości polskich partii politycznych nie było demokracji. Choć jeszcze w latach dziewięćdziesiątych były one, nie licząc może PSL i SLD, były zlepkiem raczej niewielkich ugrupowań, które łączyły na równi poglądy co chęć sprawowania władzy i umiłowanie przywilejów, to potem mieliśmy do czynienia raczej z potęgami skoncentrowanymi wokół silnego lidera. Tak było niemal od początku w PiS i w PO niedługo po jej założeniu. Trochę bardziej skomplikowana sytuacja panowała w SLD, ale i tam doszło do wszechwładzy Leszka Milera, co koniec końców doprowadziło do upadku tej partii. Platforma Obywatelska była niegdyś silna, ponieważ przewodził jej dosyć sprawny polityk jakim był Donald Tusk, który bardzo dobrze zarządzał swoim ugrupowaniem i potrafił kierować społeczeństwem aby wygrywać wybory. Gdy zastąpiła go Ewa Kopacz, zaczęły się problemy. Okazało się, że partia zbudowana wokół silnego przywódcy jakim był były szef PO, nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. To w gruncie rzeczy smutne jak mało trzeba, aby walki wewnętrzne i krótkowzroczne intrygi doprowadziły do tak strasznego upadku wielkiej i silnej organizacji. Grzegorz Schetyna nie wydaje się być osobą zdolną do zastąpienia Donalda Tuska, albo nawet Ewy Kopacz. Wyraźnie widać. Że nie ma on pomysłu na poprowadzenie partii i w porównaniu ze znacznie mniej do niedawna znanym i raczej nie tak zaprawionym w politycznych bojach Ryszardem Petru wydaje się być znacznie mniej aktywnym, wręcz biernym. .  Nie bez powodu powstają spekulacje o nieformalnym sojuszu między nim, a Jarosławem Kaczyńskim.

 

Czy taki los spotka Prawo i Sprawiedliwość? Jarosław Kaczyński niegdyś borykał się z wieloma konfliktem wewnątrz swego ugrupowania. Kilkakrotnie musiał sobie radzić z próbami utworzenia konkurencyjnej partii, powstałej z byłych posłów i działaczy PiS. Musiało być to trudne, nawet dla nieustępliwego i zdeterminowanego polityka jakim jest lider rządzącej partii. Na pewno i tak nieufnego człowieka uczyniło jeszcze bardziej podejrzliwym. Mimo wszystko, wyszedł z tych prób zwycięsko i na przekór głosów wielokrotnie sugerujących, że po tak licznych porażka powinien się wycofać z polityki, w 2015 zdobył władzę. Jednakże w nie tak dalekiej przyszłości może się okazać, że sukces prawa i sprawiedliwości jest tymczasowy. Jarosław Kaczyński ma już 67 lat, co czyniłoby zeń emeryta gdyby wykonywał inny zawód. Jako polityk i lider partii rządzącej  jest narażony na silny stres, a ten nie wpływa dobrze na zdrowie. Z drugiej strony patrząc na kondycję polityków na świecie, nie można być tego tak całkiem pewnym, najwyraźniej na niektórych presja sprawia wręcz, że dopiero wtedy czują, że żyją.   Niezależnie od wszystkiego, będzie musiał odejść i to prędzej niż później

 

Kto zastąpi Jarosława Kaczyńskiego, tego nie można całkiem przewidzieć, więc nie będę roztrząsał tego tematu. Pewnym jest jednak, że nie będzie miał on łatwego zadania, wręcz zupełnie odwrotnie. Prawo i Sprawiedliwość jest tworem całkowicie podporządkowanym swemu przywódcy, narzędziem wykonywania jego woli. Pozbawił swoich „podwładnych” jakiejkolwiek siły sprawczej, nawet prezydent i premier nie mają ochoty lub też możliwości przejawiania własnej inicjatywy. Otoczył się łagodną formą kultu jednostki, i dla wyborców Prawo i Sprawiedliwość oraz Jarosław Kaczyński to teraz niemal to samo.  Bez niego może przez jakiś czas będą popierać jego ugrupowanie, o ile na scenie politycznej nie pojawi się ktoś z bardziej im odpowiadającą ofertą. Co więcej, nie wiadomo, czy PiS przetrwa brak swego przywódcy. W tej partii jest wiele silnych osobowości, które tylko czekają na okazję, aby przejąć władzę. Być może wielu z nich odejdzie, inni będą toczyć walki wewnątrz partii. A jak wszyscy wiemy, wojny domowe są najbardziej niszczycielskie. Gdy tylko zaczną się walki wewnętrzne, to na jaw wyciągnięte zostaną wszelkie brudy i przewinienia. Wyborcy PiS’u dotychczas wierzący mocno w nieskazitelny wizerunek swej partii, z pogardą odnoszący się do tego, co przekazują nieprzychylne media.

 

Gdy król odchodzi, jego miejsce zajmuje następca. Lecz gdy następcy brak, albo nie jest on gotów objąć władzę powstaje próżnia, a świat nie znosi próżni. Jeśli wypełni ją ktoś o odpowiednich umiejętnościach to nie jest źle, gorzej gdy zrobi to jakaś miernota, o wybujałym ego. Nawet kiepska stabilność jest lepsza od chaosu. Niestety,  bardzo często silny przywódca niczym drzewo o rozłożystych konarach tłumi rozrost mniejszych roślin, tak więc gdy upadnie w końcu powalone przez grom lub próchnicę, wokół niego wyrosną jedynie źdźbła trawy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s