O Świecie Lodu i Ognia przemyśleń kilka

 

  1. Klimat i demografia

Gra o tron czy raczej Pieśń Ognia i Lodu weszła już do klasyki literatury fantasy, a serial na jej podstawie stał się na tyle popularny, że jest rozpoznawany nawet przez zupełnych fantastycznych laików. Jednak Westoros i całe uniwersum Lodu i Ognia jest bardziej złożone, niż mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Postaram się tutaj podzielić paroma uwagami, które są wynikiem zarówno moich przemyśleń, jak i informacji, które zdobyłem czytając dyskusje na forum „Lód i Ogień”. Nie znam niestety „Świata Lodu i Ognia” więc pewne kwestie, które tu poruszę, mogą być tam dokładniej objaśnione, ale kiedyś postaram się nadrobić tę zaległość.

Na początku wart podkreślić, że Westeros jest duże. George rr Martin wspomniał, że łącznie z terenem za murem jest mniej więcej wielkości Ameryki Południowej i obliczenia sporządzone na podstawie mapki zdają się to potwierdzać. W filmie kontynent ten uległ poważnemu zmniejszeniu i jeśli pamięć mnie nie myli, to Eddard mówił, że podróż z Winterfell do Królewskiej Przystani zajmowała dwa tygodnie, co było wyczynem iście nieprawdopodobnym biorąc pod uwagę jako wolno musiała się poruszać świta Roberta.  Serial był i pod innymi względami był też dosyć dziwaczny, ale zajmiemy się tym kiedy indziej.

Co jednak wynika z powyższego? To, że prowincje zarządzane przez poszczególnych lordów są wielkości europejskich krajów. By sobie to uzmysłowić, wystarczy porównać Południe z Europą Zachodniej, Północ z Europą Środkową ze Skandynawią, a Zamurze wielkością dorównuje europejskiej części Rosji. To nie jest dokładne porównanie, ale pozwala sobie uzmysłowić skalę w jakiej rozgrywają się wydarzenia omawianego cyklu. Nie dziwią więc armie liczące po kilkadziesiąt tysięcy ludzi, skoro na przykład domena Tullych jest wielkości powiedzmy Bawarii. Rozmiar kraju jest też widoczny gdy prześledzimy w jakim czasie rozgrywały się wydarzenia opisane na łamach powieści. Mniej więcej każdy tom dział się w okresie jednego roku, za wyjątkiem dwóch ostatnich, które zajmowały częściowo te same ramy czasowe. Nie powinno więc na dziwić, że pomiędzy niektórymi rozdziałami mijały całe miesiące. Warto też dodać, że zgodnie szacunkami, nie rozgrywały się one chronologicznie, tak więc ślub Khala Drogo i Daenerys odbył się jakiś czas po przybyciu Roberta  do Winterfell.

Trudniej oszacować rozmiary Essos i tu bardzo przydałaby się Świat Ognia i Lodu. Na pewno można je podzielić na tak zwany „Bliski  Wschód”, który obejmuje Wolne Miasta i wschód daleki czyli prawdziwie egzotyczne kraje takie jak Quarth czy Yi Ti,  oddzielone od cywilizacji przez Vaes Dothrak. Wiemy, że Wolne Miasta są w większej części gęściej zaludnione i bardziej zurbanizowane niż zachodni kontynent. Nie uświadczymy w ich pobliżu zbyt wielu kniei takich jak Królewski Las, za wyjątkiem może Quohoru i Ibden. Jednak nawet one  poczynają się wyludniać.  Widać to w rozdziałach Tyriona, który mija ruiny niegdyś zasiedlone przez mieszkańców  Wolnych Miast i Rohnarów. Choć wiele z nich pochodzi z czasów panowania Valyrii to inne powstały niedawno. Przyczyną owego spustoszenia są Dothrakowie. Rolą jaki ten lud odgrywa w kształtowaniu się sytuacji międzynarodowej opiszę w innym tekscie.

Rzeczą chyba najbardziej charakterystyczną dla Westeros jest tamtejszy klimat. Choć na pozór główny kontynent na którym rozgrywa się akcja cyklu nie różni się pod tym względem istotnieod Europy, to jednak jedna znacząca cecha czyni go unikatowym. Tamtejsze lata trwają wiele „roków” i zimy osiągają podobną długość. Wpływa to w widoczny sposób na mentalność ludności Westeros, jak i jego ekonomię. W Starciu Królów  Sir Rodric negocjuje z lordami Północy jaką część jesiennych powinno się przechowywać na nadchodzącą zimę. Zgodnie ze zwyczajem powinna to być 1/4 jesiennych zbiorów (a tych jest przecież kilka bo w książce jesień trwa około dwóch roków, może nawet dwóch i pół), choć nawet znający dobrze najstraszniejszą porę roku władcy największej z prowincji Westeros  woleli zachować część nadwyżek, nie bacząc na grozę zimy. Było to być może spowodowane  tym, że lordowie, choć świadomi tego, że w porównaniu z panami południa byli bardzo biedni, to wiedzieli, że ich prowincja uniknęła znacznej części zniszczeń wywołanych wojną domową, przynajmniej do czasu najazdu Żelaznych Ludzi, i być może liczyli na znaczne zyski z handlu żywnością po zawarciu pokoju. Uzmysławia nam to z jednej strony jak wielkich środków potrzeba było do przetrwania zimy, a jednocześnie pokazuje nam, jak wielki zysk czerpano z handlu zbożem, skoro nawet lordowie północy byli gotowi zaryzykować i przechowywać 1/5 zbiorów dla kilku jeleni więcej.

Ważnym aspektem funkcjonowania Westeros jest fakt, że tamtejsze pory roku nie są przewidywalne. W gruncie rzeczy nigdy nie wiadomo kiedy rozpocznie się zima, lub kiedy się ona zakończy. Ma to wielki wpływ na ugruntowanie strachu przed zimą, bowiem nigdy nie wiadomo co przyniosą następne miesiące. Maesterzy ogłaszają wprawdzie koniec lata i początek zimy i najpewniej jej zakończenie, lecz nie dysponujemy informacjami o tym, by byli w stanie przewidzieć trwanie którejkolwiek z pór roku. Ta niepewność stała się  częścią egzystencji mieszkańców kontynentu. Bywały okresy szczególnie sprzyjające, jak choćby ten poprzedzający akcję powieści, gdzie trwające dziewięć roków lato było poprzedzone krótką, niemal nieodczuwalną zimą. Ludzie dorastający podczas tego okresu byli nazywani z wyższością dziećmi lata, bowiem nie zaznali prawdziwych trudów życia.  Znamiennym wydaje się fakt, że ten szczególnie łaskawy okres przypadł  na panowanie Roberta Bartheona, pierwszego tego imienia. Nie mamy wprawdzie dowodów, aby długość pór roku była w jakikolwiek sposób  powiązana z potęgą śmiertelnych władców lub ich szeroko rozumianą skutecznością, ale jednak w pewnych innych aspektach (na przykład mocy zrodzonych za ich sprawą smoków albo efektywności magii krwi wykorzystującej ich energię życiową), miało to znaczenie  Nieznajomość realnego czasu trwania lata lub zimy wprawdzie nie powstrzymywała Lordów przed przeprowadzaniem działań militarnych, lecz nic nie było w stanie odsunąć mrocznego widma wiszącego nad mieszkańcami kontynentu, wśród których ciągła obawa przed ponownym nastaniem długiej nocy wisiała nieustannie niczym ostrze topora nad skazańcem.

Paradoksalnie jednak, szczegóły dotyczące funkcjonowania klimatu Westeros pozostają dla nas tajemnicą. Na przykład nie wiemy w jaki sposób udaje się mieszkańcom tego kontynentu przetrwać trwającą wiele roków zimę. Samo gromadzenie zapasów nie wystarczy. Przecież istniały ograniczone możliwości przechowywania pożywienia, także mąki i zboża, która nawet w sprzyjających warunkach traci po jakimś czasie zdatność do spożycia. Samym zbożem zresztą człowiek też nie przeżyje, ryzykuje bowiem szkorbut lub inne poważne choroby wynikające ze złej diety. Nawet samo znalezienie miejsca dla tak wielkich ilości żywności nie jest proste. Wymaga budowania ogromnych spichlerzy i podobnych konstrukcji. Jednak to, przed jakimi problemami stają ludzie jest niczym w porównaniu z tym, co czeka dzikie zwierzęta i rośliny.  Niedźwiedź aby przetrwać ledwie kilka miesięcy hibernacji, musi przez resztę roku niemal nieustannie jeść, a i tak potem traci niemal połowę swej wagi. Jak przetrwałby  więc  zimę trwającą kilka lat? Lato tylko pozornie jest porą łagodniejszą dla środowiska naturalnego. Ekosystemy klimatu umiarkowanego są przystosowane do regularnie zmieniających się pór roku. Umożliwiają one bowiem wzrost kolejnym pokoleniom roślin, które nie byłyby w stanie rozwijać się na zarośniętych terenach.

Jak wyżej widzimy, funkcjonowanie pór roku w Westeros powoduje wiele komplikacji. Gdyby zastosować tu brzytwę Okchama to po prostu należałoby przyjąć, że wymyślony przez Martina świat nie ma sensu, ale takie rozwiązanie jest nudne i niegodne prawdziwego fana. Jak więc można rozwikłać ten problem? Sam skłaniam się ku teorii „Małych i Dużych Pór Roku, którą poznałem na forum Lód i Ogień. Mówi ona o tym, że Zima i Lato w rozumieniu westerowskim to w istocie po prostu długie okresy ocieplenia podczas których istnieją w ograniczonym  zakresie zwykłe zimy i lata. Potwierdzenie tej tezy można znaleźć w materiale źródłowym, na przykład w pierwszym rozdziale brana gdy wokół leży śnieg, a przecież  nawet w Tańcu ze Smokami jest mowa o zbieraniu plonów i to  nawet w odległym Karholdzie. Ta teza wydaje się tłumaczyć wszelkie kontrowersje związane z klimatem panującym na kontynencie, na którym rozgrywa się większość akcji sagi.

Nie wiemy co powoduje takie wahania temperatury, choć można się domyślić, że mają one związek z Długą Nocą i inwazją innych. Co ciekawe, nie mamy pojęcia czy podobne zjawisko klimatyczne panuje w innych rejonach świata. W rozdziale Tyriona, gdy gości w Pentos, jest wprawdzie wspomniane, że na drzewach nie ma już liści, ale Dany ani razu nie słyszy narzekań czy rozmyślań związanych z zimą, grozą z nią związaną i koniecznością zabezpieczenia zbiorów, choć pewne mity, zwłaszcza wywodzące się z kultu Rhilora, przypominają te dotyczące Innych opowiadane w Westeros.

Poza tym można stwierdzić, iż Westeros zazwyczaj charakteryzuje się raczej przyjaznym człowiekowi środowiskiem naturalnym. Znajduje się tam jedna, stosunkowo niewielka pustynia, zajmująca wprawdzie dwie trzecie Dorne, ale nie stoi ona na przeszkodzie rozwoju bogatej kultury dornijskiej, a nawet w pewnym stopniu jej sprzyja. Spośród czterech głównych łańcuchów górskich najważniejszye są Góry Księżycowe zajmujące znaczny obszar Doliny. Jest to obszar dziki i tylko pozornie ujarzmiony, na terenie którego żyją dzikie plemiona o odrębnej strukturze społecznej, które wyznają innych bogów i że nadal poważnie dają się we znaki Arynom. Góry Dornijskie są najpewniej główną przyczyną istnienia pustyni w Dorne, oraz miejscem zamieszkania skalnych dornijczyków najbliżej spokrewnionych z Andalami. W tamtej okolicy toczą się też liczne walki między poddanymi Tyrelów i Martelów. Ostatnie wielkie pasmo górskie rozciąga się na północnym zachodzie Północy i sięga aż zza Mur. Ten łańcuch, którego nazy nie mogę sobie przypomnieć, jest dosyć słabo opisany, choć wędrują przezeń  Bran ze swoją świtą. Żyją tam górale i kilka pomniejszych rodów, które koniec końców służyły w armii Stanisa. Mniej więcej w połowie tego łańcuchu wznosi się Mur i Wieża Cieni  oraz znajduje się Wielka Rozpadlina stanowiąca dodatkową ochronę przed Dzikimi i Innymi. Cały teren będący domeną Lanisterów zwany Westlandem jest pokryty górami, pełnymi bogactw naturalnych, w tym przede wszystkim złota. Jest to chyba najbardziej tajemniczych z krain bowiem nie miał tam miejsca żaden rozdział, mimo, że wywodzi się stamtąd wielu bohaterów Sagi. Pomniejsze rejony górskie to niewielki obszar na ziemiach Boltonów zwany Samotnymi Wzgórzami, oraz góry w pobliżu Torchen Square, na północ od Barrowlands, o których jednak prawie nic nie wiem, choć patrząc na mapę można tam ujrzeć kilka dużych jezior będących źródłem paru rzek zasilających przesmyk. Nie jestem pewien, czy góry znajdujące się na zachód od Przylądku Gniewu możemy zaliczać do Gór Dornijskich, ale dla uproszczenia przyjąć, że tak

Jak wspomniałem, jeśli nie liczyć wyjątkowo długich zim, klimat Westeros jest bardzo przyjazny i zapewne to było przyczyną licznych inwazji jakie przeżywał ten kontynent. Kontynent ten posiada Trzy główne systemy rzeczne to obszar Tridentu, drugi to okolice Czarnego Nurtu i wreszcie Mander. Te trzy rejony żywią największe miasta Westeros, choć tylko Królewska Przystań znajduje nad brzegiem jednej z nich. W gruncie rzeczy można tu taj jeszcze wymienić Białą Rzekę, chyba najdłuższą na kontynencie  i znajdujący się u jej ujścia Biały Port. Dosyć istotna, choć relatywnie niewielka jest Zielona Krew, która nawadnia pustynie wschodniego Dorne,  i jest domem Sierot Rhoyne.  Rzeki nie stanowią aż tak ważnej arterii komunikacyjnej, być może ze względu na rozwój żeglugi morskiej i fakt, że wszystkie wielkie metropolie są portami umożliwiającymi handel morski na dużą  skalę. Jedynie w rozdziale sir Arysa mamy do czynienia z podróżowaniem po westerowskiej rzece, choć jeśli mnie pamięć nie myli, nie doszło nawet do wejścia na statek. Dosyć specyficznym miejscem jest Przesmyk. Te ogromne bagna oddzielają Północ od Południa. Szczerze mówiąc, jedyny podobny region istniejący w naszym świecie są bagna Everglades, czy te znajdujące się w Luizjanie oraz może pewne region wysp oceanu indyjskiego. Jednak w przypadku regionu klimatu umiarkowanego jedynym podobnym  miejscem mogłyby być dawne bagna Łotwy, Litwy i Prus, lecz żadne nie były tak rozległe i niedostępne  jak te miejsce, które przedziela kontynent na dwie połowy. Władający przesmykiem ród Reedów właściwie od początku Sagi jawi nam się jako niezwykle tajemniczy i odizolowany na swych przepastnych moczarach, którego członków podejrzewa się o bycie nie całkiem ludźmi. Ciekaw jestem na ile mieszkańcy Przesmyku byli wzorowani na luiziańskich Cajunach.

Choć Westeros jest zaludnione od niemal ośmiu tysięcy lat, to ogromne jego obszary pozostają dzikie i nieujarzmione. Największy pod względem zajmowanego terenu jest Wilczy Las. Pokrywa on na oko jedną piątą Północy i jest miejscem ponurym i mrocznym. Na jego południowo wschodniej granicy znajduje się Witerfell i las ten służy Starkom od wieków jako miejsce polowań. Na wschód, na ziemiach Karstarków mieści się drugi, mniejszy, ale mimo to niezwykle rozległy. Zgodnie ze słowami Jamiego, puszcza ta jest bardzo bagnista i trudno dostępna, dlatego też Vargo Hoat chciał się tam skryć przed gniewem Lanisterów.  Królewski Las znajdujący się tuż przy Królewskiej Przystani jest osobistą domeną łowiecką królów wywodzących się zarówno z dynastii Targaryenów i Baratheonów. Jak udowodniła historia, las ten miał niespodziewane walory obronne, które zostały objawione podczas wojny pięciu królów. Żyło tam wiele dzikich zwierząt oraz grasowali rozbójnicy, tacy jak sławne Bractwo z Królewskiego Lasu, z którym tak zażarcie walczono za czasów młodości Jaimiego, jego pierwszy i jedyny prawdziwie heroiczny czyn.. Las Deszczowy zajmuje niemal całą powierzchnię Przylądku Gniewu. Nie jest to oczywiście las tropikalny, być może był wzorowany na kalifornijskich lasach w których rosną sekwoje. Czy tam można spotkać takie drzewa, trudno powiedzieć. Dwa nienazwane lasy znajdują się na zachód od Przesmyku i na północ od doliny Arynów także zajmują wielki obszar. Zastanawia mnie pierwszy z wspomnianych znajduje się w strefie wpływów błotniaków? Poza wyżej wymienionymi wielkimi puszczami niemal cały kontynent pokrywają mniejsze lasy, tym więcej im dalej na północ zawędrujemy.

Cechą charakterystyczną Westeros jest stosunkowo mała liczba miast, a te które są to w większości ogromne porty nieraz obsługujące handel obszarów wielkości całych państw.  Największa jest oczywiście Królewska Przystań. Według samego Martina miasto to jest wielkości Konstantynopola, co może oznaczać od trzystu do pięciuset tysięcy mieszkańców. Położone równo w połowie południa u ujścia jednej z głównych rzek zajmuje bardzo ważną strategiczną pozycję i jest jednym z głównych ośrodków handlu. Mimo tak dogodnego płożenia powstało ono stosunkowo niedawno, po podboju Aegona. Wcześniej największym miastem było Stare Miasto (cz też raczej miasteczko, bo w oryginale nazywa się Oldtown), w którym znajduje się Cytadela i niegdyś zasiadał Wielki Septon, nim został . Miasto to wydaje się być znacznie bardziej kosmopolityczne od Przystani, a także nieco porządniejszym. Lanisport, centrum  handlu złotem i jedyny duży port na zachodzie. Niewiele o nim wiemy, prócz tego, że zamieszkuje go wielu poślednich członków rodu Lanisterów. Biały Port, niegdyś rządzony przez boczną gałąź Starków. Teraz należy ono do rodu Manderlych, najbogatszego spośród tychna służbie starków. Wreszcie niezależne Gulltown, które podczas rebelii Roberta pozostało lojalne wobec Aerysa. Jest jeszcze Słoneczna włócznia, na mapach oznaczana jako twierdza, jest miastem, dosyć dużym i bardzo egzotycznym, nawet na tle dosyć specyficznych Dornijczyków,  jakby wyrwanym z innej kultury. Istnieje też kilka innych miast jak Kamienny Sept i Solanki, ale większość z nich jest raczej niewielka, a inne jak to powstałe na Pyke raczej są dodatkiem do  twierdz. W gruncie, pod względem funkcjonowania miast i rzeczy Westeros przypomina raczej Rzeczpospolitą Obojga Narodów niż Anglię doby Wojny Dwóch Róż.

Trudno oszacować liczbę ludności Westeros. Popularnym sposobem jest obliczanie liczby ludności na podstawie wielkości armii. Otóż, w krajach h nowożytnych uznawano, w wojsku powinno służyć przynajmniej dwa procent ludności. Oczywiście, w warunkach feudalnych liczby te były znacznie niższe i za maksymalną wartość przyjmuję 0.5 procenta ludności. Teraz przyjrzyjmy się konkretnym liczbom. Rob Stark podczas wprawy na południe zabrał ze sobą około dwudziestu tysięcy ludzi, ale nie ruszył swych rezerw bo na wojnę nie ruszyli ani poddani Reedom  Bagniacy ani górale. Ze Starcia Królów i Tańca ze Smokami możemy także się dowiedzieć, że kilka tysięcy żołnierzy opowiedziało się zarówno po stronie Stanisa, jak i Boltona. W przybliżeniu daje to nam to przynajmniej od dwóch milionów ludności przy dwóch procentach do ośmiu milionów przy pół procenta. Nawet ta druga liczba nie wydaje się zbyt wysoka, biorąc pod uwagę, że  tyle ludności posiadała Rzeczpospolita, o wiele mniejszy obszar niźli cała Północ.  Południe było o wiele gęściej zaludnione. Renly chwalił się tym, że zgromadził sto tysięcy wojska, co daje nam od pięciu do dwudziestu milionów ludzi, co jednak nie jest pewne, bowiem najmłodszy z rodzeństwa Baratheonów mógł po prostu przesadzać. Do tego warto dodać, że czerpał wojsko z dwóch najludniejszych prowincji znajdujących się w najmniej dotkniętej niestabilinością klimatu części  kontynentu.  Szacując mocno na oko, Westeros mogło liczyć może z pięćdziesiąt milionów ludzi, z czego około 80% mieszkało na południe od przesmyku, a 99% na południe od Muru. Dla kontynentu wielkości Ameryki Południowej  nie jest to dużo. Zamurze pozostaje właściwie bezludne, a reszta kontynentu także wydaje się być stosunkowo słabo zaludniona, mimo nieustannej, trwającej wiele tysięcy lat kolonizacji. Na dodatek od czasu podboju Targaryenów  nie miało miejsca zbyt wiele dużych konfliktów zbrojnych, raptem trzy, lub cztery licząc  Wojnę Pięciu Królów, to w okresie 300 lat stanowi raczej niezbyt wielką liczbę, nawet wliczając drobniejsze starcia, jakie pomiędzy rodami, które jednak miały charakter zdecydowanie lokalny. Najprostszym wyjaśnieniem byłoby uznanie, że klimat uniemożliwia w pełni stabilny rozwój społeczeństwa, ale jednocześnie nieco powstrzymywało wielkie rody przed prowadzeniem długotrwałych wojen. A jak było na wschodzie, tu danych posiadamy o wiele mniej danych. Wiemy, że każde z Wolnych Miast liczyło sobie setki tysięcy mieszkańców. Mniejsze miasta zorganizowane wokół tych metropolii także były bardzo liczne, na co wskazują słowa Joraha Mormonta, który stwierdził, że miasto w którym spotkał najmłodszego z potomków Tywina, w warunkach Westeros byłoby uznane za duże, to według tutejszych warunków jest przeciętne.  Nie wiemy jak wielkie jest Essos, choć prawdopodobnie zajmuje o wiele większy obszar niż Westeros, choć trudno wiele więcej powiedzieć na temat tego kontynentu.

To tyle na pierwszy odcinek rozmyślań o Westeros, w następnym zajmę się strukturą społeczną Westeros.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s