Straszny strach – recenzja powieści „Zemsta Czarownicy”

kroniki-wardstone-tom-1-zemsta-czarownicy-b-iext27970961

Straszny strach – recenzja powieści „Zemsta Czarownicy”

               Hary Potter rozpoczął modę na młodzieżową powieść fantastyczno-przygodową. Zazwyczaj były to twory dosyć podobne do pierwowzoru. Głównym bohaterem był młody człowiek odkrywający trudną, ale i niezwykłą prawdę, następnie zyskuje niesamowitą moc, odbywa długie szkolenie w miejscu zupełnie różnym od tego, w jakim się wychował, w międzyczasie wraz z oddanymi przyjaciółmi przez wiele tomów walczy ze złem, do czego został wybrany przez przeznaczenie zmagając się jednocześnie z trudami dorastania. Po pewnym czasie stało się to takim standardem, że recenzenci zaczynali płakać, widząc kolejny potteropodobny twór. Większą rozpacz wzbudzały tylko przeróżne paranormal romances wzorowane na [i]Zmierzchu[/i]. W końcu nastąpiło przesycenie rynku i teraz tego typu powieści cieszą się mniejszą popularnością niż kiedyś.

                   Kroniki Wardstone na początku uznałem, za kolejne popłuczyny po powieści o najbardziej znanym młodym czarodzieju. Przyczynił się do tego wyjątkowo kiepski film, jaki stosunkowo niedawno mieliśmy okazję oglądać w kinach. Jednak po przeczytaniu paru pierwszych tomów ze zdumieniem stwierdziłem, że cykl napisany przez Josepha Delaneya wybija się znacząco ponad swój gatunek. Tutaj chciałbym najpierw zrecenzować tom pierwszy zatytułowany Zemsta Czarownicy.

               Thomas Ward jest siódmym synem siódmego syna. Niemal całe swe trzynastoletnie życie spędził na rodzinnej farmie, lecz teraz musi ją opuścić, bowiem ma zostać oddany do terminu u stracharza. Nie jest mu to w smak, ponieważ stracharze, ludzie zawodowo zajmujący się rozwiązywaniem problemów z boginami, duchami i czarownicami, wzbudzają powszechny lęk. Choć więc perspektywa samotnego, i bardzo prawdopodobne, że niezbyt długiego życia, niezbyt mu się uśmiecha, to nie mając innego wyjścia postanawia zaakceptować swoje przeznaczenie. Jednak nauka pod okiem mistrza Gregorego stawia przed nim wiele wyzwań, które kosztowały życie już niejednego z uczniów starego stracharza.

                   Zemsta czarownicy na pierwszy rzut oka przypomina kolejny potterowaty twór. Głównym bohaterem jest młody człowiek, który okazuje się być wybrańcem wykonującym niezwykły zawód i stawiającym czoła straszliwym zagrożeniom. Jednak po bliższym przyjrzeniu się odkrywamy, że powieść znacząco różni się od pokrewnych dzieł. Przede wszystkim główny bohater jest zwyczajnym chłopakiem. Nie posiada wielkich nadnaturalnych zdolności, jedynie jako siódmy syn siódmego syna widzi nieco więcej niż zwykli śmiertelnicy. Jednak nie jest specjalnie bystry ani zręczny. Jego mistrz uważa też, że ma nieco zbyt miękkie serce. Wszystkie swoje sukcesy zawdzięcza raczej swemu wychowaniu, ciężkiej pracy na farmie czy podstawowemu wykształceniu, jakie mu wpoiła matka. Thomas jest swego rodzaju everymanem, z którym powinien się utożsamiać czytelnik, ale nie jest to takie oczywiste. Główny bohater bowiem nie jest kimś tak całkiem podobnym do współczesnego nastolatka.

Realizm jest jedną z najważniejszych zalet powieści. Autor nie osładza świata. Bohaterowie nie mają złudzeń, wiedzą, że na świecie nie ma sprawiedliwości. Tomas nie został stracharzem, aby walczyć ze złem i mrokiem. Po prostu nie miał co z sobą począć, a jako siódmy syn miał do tego zawodu predyspozycje. Tylko tyle i aż tyle. Praca na roli jest ciężka, takie czynności niewyobrażalne dla przeciętnego nastolatka z bogatego zachodu jak przerzucanie gnoju czy świniobicie są normą. Także zawód stracharza jest przedstawiony bez krztyny romantyzmu. To niebezpieczne zajęcie, które w równym stopniu polega na walce ze złem, co na zwyczajnym kopaniu dołów. Za nieustanne narażanie życia nikt im jednak nie podziękuje. Siły Mroku, pisanego przez duże M, nie mają najmniejszych skrupułów. Mateczka Malkin, prawdziwa stara czarownica z angielskich bajek, zjadała niemowlęta, a wiele istot tylko wspomnianych na kartach powieści jest równie straszliwa. Lecz mieszkańcy Hrabstwa, tak bowiem nazywa się okolica, w której rozgrywa się akcja cyklu, bardziej niż zła i Mroku lękają się chorób, nędzy oraz głodu.

             Bohaterowie przedstawieni w powieści nie są zbyt liczni. Po za protagonistą, istotni są Mistrz Gregory i Alice Dean. Mistrz jest starym stracharzem, który swym życiu usiłował wyszkolić wielu uczniów, aczkolwiek jedna trzecia z nich zmarła podczas szkolenia, często na skutek wypadków, którym Gregory nie potrafił zapobiec. Nie jest idealnym nauczycielem, tak jak Thomas, ma zbyt miękkie serce i nie potrafi zakończyć starych konfliktów tak, jak powinien. Często też za bardzo ukrywa przed swym uczniem tajemnice fachu niepomny tego, że młody człowiek może być zmuszony je wykorzystać wcześniej niż wszyscy by chcieli. Alice jest swego rodzaju antybohaterem. Choć dla Thomasa jest jedyną przyjaciółką, to jednocześnie znajomość z nią nieustanie sprowadza nań kłopoty. Nie wiadomo kim koniec końców stanie się Alice, czy stanie po stronie Jasności, czy zostanie sługą Mroku.

            Strach jest jednym z najpotężniejszych uczuć. Emocją pierwotną, niezbędną do przetrwania dowolnej istoty. Bez niego nie bylibyśmy w stanie ocenić zagrożenia. Jednak te uczucie czyni z istoty ludzkiej zwierzę. Strach to mała śmierć i wielkie unicestwienie jak pisał, Frank Herbert w Diunie . Podobnie mówił Piłat w Mistrzu i Małgorzacie Bułhakowa. Cykl Kronik Wardstone opowiada właśnie o radzeniu sobie z przejmującą grozą. Jego głównym motywem jest konieczność wzięcia na siebie odpowiedzialności, która może przytłoczyć, a nawet złamać człowieka nie dość silnego, aby ją podźwignąć. Nie można wyrzec się odpowiedzialności i unikać walki z własnymi słabościami, bo mogą za to zapłacić niewinni. Ta odpowiedzialność może zniszczyć człowieka, sama w sobie wzbudza przerażenie. Czyż strach przed strachem nie jest najgorszy?